~Wspomnienie~
- No a więc jechaliśmy z rodzicami na wakacje. Nie za bardzo wiedzieliśmy gdzie by pojechać więc tak jakoś wyszedł Egipt. Przyjechaliśmy na lotnisko, przeszliśmy odprawę i nim się obejrzałem byliśmy w samolocie. Podróż była nudna, ciągnęła się w nieskończoność. Z resztą miałem 19 lat więc nie miałem co robić. Nie wziąłem książki czy czegoś innego. Ale gdy patrze na to teraz w sumie mógłbym lecieć tym samolotem całą wieczność. No więc przylecieliśmy do Egiptu. Gdy tylko wyszliśmy zauważyliśmy ludzi z bronią palną. Mieliśmy zamiar wejść do samolotu powrotnego, ale nie wszyscy mieli tyle śmierci. Najpierw usłyszałem strzał, a potem człowiek dwa metry przede mną już nie żył. Zacząłem biec. Zauważyłem, że rodzice są tuż przede mną. Gdy już wchodziliśmy poczułem... - Harry przerwał - Poczułem mocny i ostry ból. A potem nie czułem nic. Słyszałem jak moja matka biegnie i krzyczy moje imię. Widziałem płaczącego ojca. Widziałem tyle ludzi dla, których było za późno. Wtedy zrozumiałem, że dla mnie też jest za późno. Trafili mnie w brzuch. Plama krwi dookoła mnie rosła z każdą sekundą. Po kilku minutach ból znikł. Nie słyszałem już mamy ani nikogo innego. A czy ich widziałam.Nie. Widziałem tylko i wyłącznie biel i czerń. Białe światło mnie oślepiło. A czerń wydawała się głęboka. Bez namysłu ruszyłem w jej kierunku a ona ogarnęła mnie i światło znikło. Wtedy przygarnął mnie Zayn a resztę historii znasz - powiedział a ja zostałam w szoku - A ty jak zginęłaś
- Ja nie lubię o tym rozmawiać - powiedziałam
- Rozumiem - powiedział - Dobranoc
- Dobranoc - powiedziałam i poszłam spać.
~Teraźniejszość~
Gdy myślałam o jego śmierci robiło mi się smutno i słabo. Przed oczami miałam Harrego. Harrego w plami krwi. Widziałam jak jego oczy gasną a klatka piersiowa opada aby się już nie podnieść. Ten widok był straszny. Zeszłam na dół zrobić sobie herbatę. Przy okazji zrobiłam też śniadanie dla nas. A tak wogule to czemu my się lubimy? Przecież on jest diabłem a ja aniołem. To nie jest odpowiednie ale jak to powstrzymać? Ja go naprawdę lubię.
~W lochach~
-Wszystko idzie jak po myśli - istota wymawiająca to miała nieprzyjemny głos. Pełen nienawiści i bólu - Malachiasz!
- Tak Imperio ? - zapytał mężczyzna, który miał na oko 40 lat. Miał czarne włosy a ubrany był w dres.
- Nasz plan także się układa. Masz dopilnować aby anioł i diabeł mnie uwolnili a wtedy ja zapanuje. Rozumiesz? Ma być tak jak kilka tysięcy lat temu. Oczekuje tego od ciebie !
- Oczywiście pani - odparł
- Lecz nie teraz. Teraz są ludźmi. Poczekajmy aż, będą sobą. Wtedy przepowiednia się dokona - odparła Istota Neutralna.
A ona nie dbała czy zginął ludzie, anioły czy diabły. Dla niej było ważne by rządzić. By znów być górą. By ludzie poznali jej potęgę i moc. A ona będzie władcą.
~*~
I jak wam się podoba? Mam nadzieję, że was zaskoczyła śmierć Harrego. Nie wiedziałam co napisać, miałam zero weny. No ale jest. Mam nadzieję, że się podoba. ;) Czekam na komentarze :)
Kto to istota neutralna dowiecie się za niedługo ;)
Zarąbisty <3 Nie mogłam się doczekać :) Czekam na nn z niecierpliwością ;) Zaskoczyłaś mnie z tą śmiercią :) Zapraszam na LoD.
OdpowiedzUsuńBoski *,*
OdpowiedzUsuńnie wiem dokładnie dlaczego, ale baaaaaaaardzo mi się podobał ;)
czekam na nn
Ach.. Cudowny rozdział*.* No cóż, nie spodziewałam się takiej śmierci Harrego.. Czekam na nn:*
OdpowiedzUsuńKidy będzie następny rozdział <3
OdpowiedzUsuń