czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 11 : Zło czai się za rogiem

- Haha - zaczęłam śmiać się z żartu, który opowiedział mi blondyn. Siedzieliśmy w restauracji i świetnie się bawiliśmy. Nagle przed moimi oczami stanął Harry.
- A więc nic dla ciebie nie znaczę? - zapytał skruszony a uśmiech znikł mi z twarzy
- Harry to nie tak ... - zaczełam
- Rozumiem Lau... - powiedziałam - ale i tak cię kocham, pamiętaj o tym
- Harry - powiedziałam. W tej chwili zobaczyłam jak strzała wbija mu się w serce. To była strzała z łuku a łuk trzymałam ja...

- Harry! - obudziłam się z krzykiem. A więc to był tylko koszmar... Zaczęłam płakać. Nie wiem czy dlatego, że się bałam czy z ulgi, że to był tylko sen. Ja bym nigdy go .... Nigdy bym go nie zabiła ... Wstałam i poszłam pod prysznic. Po szybkim i orzeźwiającym prysznicu naciągnęłam na siebie spodnie dresowe i bluzkę i zeszłam na dół.
- Hejo! - zawołali wesoło chłopcy
- Cześć - odparłam i zdobyłam się na lekki uśmiech
- Idziemy dziś na ściankę wspinaczkową, idziesz z nami ? - powiedział Louis
- Pewnie - powiedziałam. Musiałam zapomnieć o tym śnie, a zwłaszcza o Harrym...
- Cześć - powiedziałam do Nialla i dałam mu buziaka w policzek a chłopcy zrobili zbiorowe "Uuuuu..."
- Czy my o czymś nie wiemy ? - zapytał Liam
- Nie czemu? - zapytałam a on poruszył dziwnie brwiami
- Okey idź się przyszykuj jedziemy za godzinę - powiedział Niall. Zjadłam szybko płatki i  poszłam się przebrać oraz umalować. Byłam gotowa na czas. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy.  Po drodze gadaliśmy o różnych głupich rzeczach itd. itp.
- Jesteśmy - powiedział Liam a my wysiedliśmy. Po chwili już się wspinałam.
- A ci co tutaj robią ? - zapytałam widząc Harrego, Zayna i jego kumpli .... 
- Pewnie to co my - odparł Louis
- Zapowiada się ciekawie - mruknęłam. Jednak mimo mojego negatywnego nastawienia nic się nie wydarzyło. Tylko co jakiś czas moje spojrzenia i Harrego się krzyżowały. Ale ja odwracałam wzrok. Nie możemy być razem. To zakazane. Po kilku godzinach, wszystkich bolały ręce, więc zgodnie ustaliliśmy że pójdziemy do starbucksa na kawę. 
- Poproszę cappuccino - powiedziałam do kelnerki a reszta zamówiła kawy. Gdy tak sączyliśmy powoli swoje napoje pomyślałam, że gdyby  nie ten głupi egzamin byłoby wszystko okey... Wtedy odezwał się mój szósty zmysł... 
- Muszę iść, z Sam jest źle - powiedziałam
- Leć - powiedział Niall a ja poleciałam.
Po kilku minutach szukania mojej podopiecznej zobaczyłam ją jak trzyma torebeczkę. W tej torebeczce była biała zawartość. Biały Proszek. Kokaina.

~* ~
Hej! Może być? Przepraszam za długość :/ Czekam na komentarze :) 

5 komentarzy:

  1. Krótki ;/ Ale zajebisty!!! *.* Ale to wymyśliłaś ^^ Już nie mogę się doczekać nexta ;) A i na LoD jest nowy rozdziął :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Czaderski *.* super wymyślony, wogule życzę ci weny do pisania dalszych części ^^ strasznie mnie wciągnął ;-P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale dodawaj czesciej i rozdzial super

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział. Zapraszam do mnie na amazing-xx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy